Hej,
dzisiaj chcę się podzielić z Wami moim prostym patentem na to skąd pozyskać duże ilości gliny. To nie może być byle jaka glina, tylko powinna mieć odpowiednie właściwości. Po latach, zwiedzania żwirowni w poszukiwaniu gliny, kupowania w sklepach internetowych gotowych mas ceramicznych, chcąc sprostać ostatniemu zleceniu dotarłem do ściany. Przerabianie gliny surowej, którą trzeba nie tylko pozyskać, ale jeszcze przerobić by uzyskać odpowiedni surowiecz pozyskanej na żwirowni mieszaniny gliny i żwiru itp.
Jednocześnie pracując na pełen etat w Muzeum, nie byłem w stanie sprostać zobowiązaniom
w terminie. Z kolei gotowe masy ceramiczne generowały koszty, które zjadały moje ewentualne zyski. Wówczas przyszedł mi z pomocą przyjaciel, którego Tata pracował jako palacz na cegielni
w Babcu. Poradził mi, że mogę kupić niewypalone, wysuszone cegły... Okazało się to strzałem
w dziesiątkę... I z takiej niewypalonej cegły powstawały na przykład takie miseczki z falbankami, jak na zdjęciu poniżej ;)
Dzień wcześniej zalewałem wodą suche cegły, na drugi dzień już je mogłem wyrobić do odpowiedniej konsystencji.
W prawym dolnym rogu drugiego zdjęcia widać cegły zalane wodą, które na drugi dzień przerabiałem na kolejne naczynia. W ten sposób powstało 200 szt. naczyń z około 600 kg gliny...
z niewypalonych cegieł ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz