Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Moje koło garncarskie

Cześć,
   obiecałem Wam, więc teraz słowa dotrzymuję. W dzisiejszym poście zamieszczam zdjęcie mojego koła garncarskiego. Na zdjęciu widać też trochę narzędzi, które ułatwią Wam pracę nad Waszymi naczyniami. 
   Wydawać się może, że to klasyczny bałagan, ale chwilę czasu mi zajęło, żeby umieścić na zdjęciu wszystko co na początku będzie Wam potrzebne. Na dole od lewej widać wiadro z wodą, nie wypalone cegły, a po prawej wysychającą miseczkę. Całość stoi na surowej desce, na którą odkładam gotowe wyroby.
   Po lewej stronie zdjęcia widać, nazwijmy to roboczo "ławeczkę czeladniczą", a na pierwszym planie kawałek płyty i wałek do ubijania i wyrabiania gliny. Dawniej takie wyrabianie nazywano "klusowaniem". Zazwyczaj robiono to na masywnym stole.
   Za siedziskiem dla moich czeladników znajduje się jeszcze pudełko na rzadziej używane narzędzia. Znajdują się w nim na przykład: cyrkiel kabłąkowy, szpachelki o nietypowych kształtach, oczka rzeźbiarskie itp.


   Na ławce garncarza, po prawej stronie na pierwszym planie znajduje się tzw. "maczka", czyli naczynie z wodą, w którym znajdują się najczęściej używane narzędzia: cykliny, drewniane     szpachelki, gąbki i struna do odcinania naczyń od kręgu.
   Jeżeli macie jakieś pytania, to przesyłajcie je na adres: grisza.dybowski@gmail.com 

czwartek, 27 grudnia 2018

Jak tanio pozyskać dobrą glinę

Hej,
       dzisiaj chcę się podzielić z Wami moim prostym patentem na to skąd pozyskać duże ilości gliny.  To nie może być byle jaka glina, tylko powinna mieć odpowiednie właściwości. Po latach, zwiedzania żwirowni w poszukiwaniu gliny, kupowania w sklepach internetowych gotowych mas ceramicznych, chcąc sprostać ostatniemu zleceniu dotarłem do ściany. Przerabianie gliny surowej, którą trzeba nie tylko pozyskać, ale jeszcze przerobić by uzyskać odpowiedni surowiec
z pozyskanej na żwirowni mieszaniny gliny i żwiru itp.

       Jednocześnie pracując na pełen etat w Muzeum, nie byłem w stanie sprostać zobowiązaniom
w terminie. Z kolei gotowe masy ceramiczne generowały koszty, które zjadały moje ewentualne zyski. Wówczas przyszedł mi z pomocą przyjaciel, którego Tata pracował jako palacz na cegielni
w Babcu. Poradził mi, że mogę kupić  niewypalone, wysuszone cegły... Okazało się to strzałem 
w dziesiątkę... I z takiej niewypalonej cegły powstawały na przykład takie miseczki z falbankami, jak na zdjęciu poniżej ;)  



  Dzień wcześniej zalewałem wodą suche cegły, na drugi dzień już je mogłem wyrobić do odpowiedniej konsystencji.



   W prawym dolnym rogu drugiego zdjęcia widać cegły zalane wodą, które na drugi dzień przerabiałem na kolejne naczynia. W ten sposób powstało 200 szt. naczyń z około 600 kg gliny...
z niewypalonych cegieł ;)

środa, 26 grudnia 2018

Koła garncarskie

Witam,
   powinienem zacząć tak naprawdę od gliny. Temat o rzeźbieniu w glinie bardzo mocno rozbudowałem na moim pierwszym blogu, jednak tym razem zacznę od tzw. "kręgu garncarskiego".
      Ja pracuję na tradycyjnym kole nożnym (na zdjęciu poniżej) z jedną osią główną, która jest połączona z dolnym kołem zamachowym tzw. "spodziejem" oraz górnym toczkiem tzw. "kręgiem".


     

      Tego typu koła były najbardziej rozpowszechnione na terenie całej Polski w XIX w., choć
w niektórych rejonach zdarzały się koła starszego typu tzw. "sponowe kręgi". Ten typ koła garncarskiego swój renesans przeżywał w XV i XVII w. Różni się on przede wszystkim tym,
iż środkowa oś była nieruchoma, a koło obracało się na górnym masywnym kręgu, który ze "spodziejem" był połączony za pośrednictwem tzw. "spon" (od 4 do 6).
     Po prawej stronie widać właśnie naszego Jasia, który na pokazie w zagrodzie z Zawad próbuje swych sił na tego typu kole....;)
       Poniżej na zdjęciu zamieściłem zbliżenie, jak koło powstawało w pracowni konserwatorskiej.



      W Muzeum, w którym pracuję jako renowator w Dziale Konserwatorskim', podczas imprez plenerowych pracuję na takiej trochę hybrydzie koła garncarskiego (tradycyjnego z dodatkiem ławeczki dla czeladników, tak jak widać to w pierwszym poście).
       Typowe koło garncarskie z XIX w. powinno wyglądać jak na zdjęciu pierwszym lub poniżej.


       Moje koło garncarskie ma dwie ławeczki umieszczone naprzeciwko siebie, z tą różnicą, że są na tej samej wysokości. Koło jest składane, tak by mieściło się do naszego Kombi... Na razie jest strasznie usmarowane gliną. Wrzucę jego zdjęcie przy okazji postu o budowaniu własnego koła garncarskiego.
     Jeżeli macie pytania, to proszę je przesyłać na mój adres: grisza.dybowski@gmail.com    




wtorek, 25 grudnia 2018

Zaproszenie do garncarstwa

Cześć,
   już od pewnego czasu chodził mi po głowie pomysł na prowadzenie bloga na temat tradycyjnego garncarstwa ludowego. Powodów, dla których zdecydowałem się prowadzić tego bloga jest kilka, ale najważniejszy jest taki, że jest to barwny świat form, faktur, polew (szkliw), tradycji, który kiedyś stanowił ważną część życia na polskiej wsi, i który warto przypomnieć. 



Miseczki na Dzień Babci i Dziadka

Część, jestem trochę zarobiony, ale ten post będzie zawierał głównie filmik, oraz kilka zdjęć, które będą stanowić ilustracje do tego co...