Hej,
mam nadzieję, że dzisiejszy post Wam się spodoba, ponieważ poniżej opisu zamieszczam pierwszy na tym blogu filmik instruktażowy. Wybaczcie jeżeli jakość lub ujęcia mogą być nietrafione, ale w miarę powstawania kolejnych filmików będę swój warsztat operatora i reżysera rozwijał.
Przechodząc już do samej zawartości, to na filmiku macie kilka etapów powstawania naczynia, które zawsze będą się powtarzały w przypadku toczenia prawie każdego z nich.
Po "klusowaniu" (wyrobieniu gliny) i podzieleniu "klusa" na gałki (odpowiednia porcja gliny na jeden rodzaj naczynia) garncarz:
1. Kiedy już zasiadł za kręgiem (o różnicy co oznacza "zasiąść za kręgiem", a co "przy kręgu" wspomnę w oddzielnym poście), najpierw zwilża rękę wodą z ,,maczki" . Niektórzy jednocześnie wprawiając w ruch "spodziej" kopiąc w niego, podrzucali kawałek gliny, którym starali się trafić
w środek "kręgu". Inni najpierw smarowali kręg odrobiną gliny i przytwierdzali gałkę do niego.
2. Następnie "centruje" stożek, czyli odpowiednio formuje go poprzez zbliżanie do siebie
i dociskanie obydwu dłoni.
3. Po wycentrowaniu zaczyna stożek wyciągać, przez co glina zostaje ostatecznie odpowietrzona. Jest to bardzo ważna czynność, gdyż pozostające w glinie pęcherzyki powietrza mogłyby spowodować ugięcie się ścianki naczynia podczas jego formowania.
4. Następnie rozpłaszcza uformowany stożek i jednocześnie "otwiera" go kciukami.
5. Dalej następuje proces "ciągnięcia gliny". To ważny etap, i chwilę mi zajęło zanim zaskoczyłem co to takiego. Na początku podpatrywałem różne techniki Pana Hsinchuen Lin (zamordujcie mnie, ale nie wiem jak napisać Jego imię), który ma swój kanał na YouTubie. Próbowałem tak robić, kiedy jednak dochodziło do podciągania ścianek naczynia trochę (nawet nie trochę) miałem z tym kłopot. Dopiero wówczas zwróciłem uwagę na coś bardzo oczywistego, Pan Lin toczy na kole elektrycznym, więc Jego chwyty (wzajemne ułożenie rąk względem siebie) różnią się od chwytów stosowanych przez garncarzy toczących na tradycyjnym kole... niby proste, a ile nerwów kosztowało. Kiedyś moja dawna nauczycielka plastyki (Pani Wioletta), która z koleżanką prowadzi w Sierpcu Pracownię Ceramiczną BiS, powiedziała mi, że jest duża różnica między ceramikiem a garncarzem. Na początku myślałem, że przesadza ale jednak to prawda.
6. Ostatnim etapem jest formowanie "wieńca" (pogrubiona i odpowiednio uformowana górna krawędź naczynia). Po tej czynności garncarz odcina naczynie lnianą nitką lub cienkim drucikiem
i odkłada na deskę do wyschnięcia.
Ten cały opis może być lakoniczny, ale w miarę powstawania filmików (wiem, że do Martina Scorsese jeszcze mi daleko, ale postaram się żeby następne były ciekawsze), każdy etap sobie przeanalizujemy.Teraz wyjaśniłem jedynie ogólne etapy powstawania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz